„Belle”

Rzeźbiarz:  Els Rijerse, Amsterdam, Holandia (fot. Jolanta Kruszka, maj 2017)

Pomnik „Belle” znajduje sie w amsterdamskiej dzielnicy De Rosse Buurt. Po holendersku De Rosse Buurt – Różowa Dzielnica, zwie się też De Wallen – Wały Miejskie.  Położona jest w północno-wschodniej, najstarszej części miasta. Jest jedną z  najpopularniejszych atrakcji turystycznych Amsterdamu, ze względu na swój rozrywkowy charakter: liczne domy publiczne (z prostytutkami stojącymi w witrynach swoich „sklepów”), coffee shopy,  sexy shopy, teatrzyki erotyczne, peep showy, muzeum seksu, muzeum cannabis, puby, restauracje etc. Dla kontrastu w De Wallen znajduje się także najstarszy kościół Amsterdamu – Oude Kerk.
Historia pomnika Belle to 2007 rok, a dokladnie 31 marca w Dni Otwarte na De Wallen (Sciany – z hol. nazwa Czerwonej ). Rzezbe odsloniono w holdzie prostytutkom i protytutom calego swiata. Rzezba powstala z inicjatywy prezydent zwiazku zawodowego holenderskich prostytutek, bylej prostytutki prowadzacej Centrum Informacji Prostutucji, Mariski Majoor. Wyzezbiona z brazu przez Els Rijerse. Modelem byl transseksualista z Amsteradamu. Aby zapobiec aktom wandalizmu (dotyczy glownie publicznego oddawania na niego moczu), posąg zostal wzmocniony stalą i ustawiony na granitowym postumencie, na ktorym znajduje sie tabliczka z napisem „Respect Sex Workers all over the World” (szanujcie pracownikow seksualnych na calym swiecie). Po zamordowaniu wegierskiej prostytutki (27 lutego. 2009) odbywaja sie tu w tym dniu zaduszki, upamietnienie (hol. herdekening), skladane sa kwiaty i palone znicze. Natomiast 2 czerwca, po ustanowieniu 3 lata temu tego dnia Miedzynarodowym Dniem Prostytucji, pod pomnikiem maja  miejsce akcje flasmob. Prostytutki ubrane w czerwien i czern tancza do kabaretowej muzyki miedzywojennej z czerwonymi parasolkami i transparentami mowiacymi o szacunku i wolnym wyborze, np. Moje cialo, moj biznes. Odslonieciu pomnika towarzyszyl maly skandal. Pewna leciwa mieszkanka lokum, na przeciwko ktorego odslonieto monument, nie zyczyla sobie zadnych pomnikow przed swoim domem. Podczas uroczystosci odsloniecia rzucila sie Prezydent Zwiazku Zawodowego Prostytutek Mariske Majoor. Starsza pania skuto i odprowadzono na posterunek, ktory do niedawna znajdowal sie doslownie za rogiem. A wypuszczono dopiero po zakonczeniu uroczystosci.
Do ciekawostek nalezy rowniez fakt, iz to amsterdamskie centrum uciech powstalo w kilkaset lat po po wybudowaniu tu kosciola Oude. Stalo sie to zreszta z pomoca burmistrza, ktory na celu mial ochrone Amsterdamek, ktorych mezowie, bracia i ojcowie od dawna byli w rejsie, przed naplywajacymi wyposzczonymi zeglarzami. Z tych samych powodow tez wzial sie rzekomy holenderski minimalizm, czyli brak zaslon w oknach – aby bylo wiadomo, ze slomiana wdowa nie miewa gosci. Taka wolnosc ze zniewoleniem w jednym.
Pomnik „Belle” byl swiadkiem wielu oswiadczyn,  slubu czy sesji sukien slubnych jednego z projektantow mody.
__________________________________
I jak to z ta miloscia, wolnym wyborem, szacunkiem wzgledem drugiego czlowieka oraz jego seksualnoscia, prawem decydowania o sobie i swoim ciele  niezaleznie od plci, koloru skory, wyznania czy zawodu jaki wykonuje, jest? Jedna Europa a jakby dwa swiaty. 14 luty –  Rozkochanych Walentynek 😉
Reklamy

„Relief Piersi”

23798748_2168406453185467_950321182_oWykonawca: Nieznany Rzeźbiarz (NZ), Amsterdam, Holandia (fot. Jolanta Kruszka, maj 2017)

Relief piersi jest autorstwa slynnego amsterdamskiego Nieznanego Rzeźbiarza. Został wmurowany noca w 1993 roku. Wykonany z brązu jest jedną z wielu niesamowitych rzeźb w Amsterdamie autorstwa Nieznanego Rzeźbiarza (NZ).

Od lat krążą spekulacje, kim jest Nieznany Rzeźbiarz. Typowano jednego ze znanych mistrzów, ale po latach zdementowal on głoszone plotki. Swego czasu Urząd Miasta oznajmił, że NZ jest lekarzem. Jednakowoż najsilniejszy trop biegnie ku krolowej Beatrix (obecnie księżnej, jako że abdykowala na rzecz syna -Willema Alexandra). Znane sa jej talenty, a poza tym ofiarowanie tak powaznych rzeźb miastu (nie tylko pieknych i symbolicznych, ale też bardzo kosztownych – dlatego też NZ mógł sobie zastrzec anonimowość) wymaga nie tylko odpowiednich ekspertyz i zezwoleń, ale też uruchomienia calej infrastruktury dla ich instalacji.

______________________________

Jak to jest, że „zgniły” Zachód dostrzega w kobietach człowieka, matkę, córkę, żonę, kochankę? Którym należy się zarówno szacunek jak każdemu innemu człowiekowi jak i ochrona prawna, z uwagi na to, że fizycznie są one słabsze od mężczyzn i cżęściej padają ofiarami przemocy. Natomiast według pseudokatolików z Polski kobieta to żywy inkubator, pozbawiony wszelkich praw i możliwości samostanowienia o sobie? Czy aby nie ogromne zakompleksienie sprawia, że tak ciężko się pogodzić co poniektórym z myślą, iż rządzić to sobie mogą co najwyżej swoimi skarpetami a nie ksztatować życie rodzinne drugiego człowieka? Gdy ktoś zarzuca mi, iż jestem za mordowaniem nienarodzonych odpowiadam: Nie wiesz co zrobić, zajmij się sobą i swoim podwórkiem.

„Latający kufer”

DSC_5582Odense, Dania (fot.: Barbara Malinowska, 02.07.2016)

Był raz kupiec tak bogaty, że mógł wybrukować talarami całą ulicę. Ale nie zrobił tego, bo używał pieniędzy w inny sposób. Ile razy dał talara, dostawał z powrotem trzy. Był to w istocie dobry kupiec, ale mimo to musiał umrzeć.

Jego syn odziedziczył dużo pieniędzy i żył wesoło, po całych nocach tańczył na maskaradach, a puszczając po wodzie kaczki, używał talarów zamiast kamieni. Wkrótce zostało mu ledwo kilka groszy, para butów i stary kubrak. Przyjaciele go opuścili, nie mogąc się z nim pokazać na ulicy; ale jeden z nich podarował mu stary kufer z napisem: „Pakuj się!”. Była to bardzo życzliwa rada, ale nie do wykonania z powodu braku rzeczy do spakowania. Kufer ten posiadał dziwną właściwość. Gdy się nacisnęło zamek, leciał na oślep w każdym żądanym kierunku, przy czym trzeszczał tak, jakby się miał zaraz rozpaść na drobne kawałki. Chłopiec siadł w kufer i pofrunął do kraju Turków. Ukrył kufer w lesie, a sam wyruszył do pobliskiego miasta.

Po pewnym czasie spotkał kobietę z małym dzieckiem.

– Przepraszam bardzo, cóż to za wielki pałac, z oknami tak wysoko umieszczonymi?

– Tam mieszka królewna! – odrzekła kobieta – Wyprorokowano jej, że będzie nieszczęśliwa z winy narzeczonego, dlatego pod nieobecność króla i królowej nie wolno się nikomu do niej zbliżać.

– Dziękuję! – powiedział syn kupca, wsiadł do kufra, osiadł na dachu pałacu i wszedł oknem do komnaty królewny.

Królewna spała na sofie, a była tak piękna, że ją pocałował. Zbudziła się bardzo przestraszona, ale chłopiec powiedział jej, że jest bogiem tureckim i to jej bardzo pochlebiło.

Usiedli obok siebie, a on wychwalał jej oczy, podobne ciemnym jeziorom, po których pływają myśli. Mówił, że jej czoło jest piękne i białe jak góra śnieżna. Opowiedział jej też bajkę o bocianie, który przynosi małe dzieci i wiele innych bajek. Potem oświadczył się jej i został przyjęty.

– Musisz przyjść w sobotę na herbatę – powiedziała – Ojciec i matka będą bardzo radzi, że wychodzę za boga. Tylko pamiętaj, żeby opowiedzieć piękną bajkę. Matka lubi tematy podniosłe i pouczające, a ojciec wesołe, z których można się śmiać.

– Tak, tak! Bajki to mój jedyny podarunek ślubny! – odparł. Potem rozstali się, a królewna podarowała mu szablę wysadzaną dukatami.

Chłopiec odleciał, kupił sobie nowe ubranie, siadł w lesie i zaczął pisać bajkę. Miała być gotowa do soboty.

 Na dworze przyjęto go na uroczystej herbacie bardzo gościnnie, a królowa rzekła:

– Opowiedz nam, proszę, bajkę o treści podniosłej i pouczającej wielce.

– A jednocześnie śmieszną – dodał król.

– I owszem – odparł syn kupca i zaraz zaczął opowiadanie:

– Prześliczna to bajka – powiedziała królowa – Duchem jestem po stronie zapałek. Tak, dostaniesz naszą córkę!

– Tak, dostaniesz królewnę – dodał król.

Ustalono dzień ślubu i oświetlono uroczyście całe miasto. Mieszkańcy dostali cukierki i ciasteczka, a ulicznicy gwizdali radośnie na palcach.

– Muszę i ja się przyczynić do uświetnienia tego dnia! – rzekł syn kupca, nakupił rakiet i najrozmaitszych sztucznych ogni, potem zaś wyleciał w powietrze swoim kufrem.

Zrobił się niesłychany zamęt. Ognie bengalskie napełniły powietrze hukiem i światłem, jakiego dotąd nie widziano. Wszyscy byli pewni, że królewna poślubia boga.

Wysiadłszy w lesie ze swego kufra, chłopak chciał zasięgnąć wieści, co o nim mówią w mieście.

Każdy głosił co innego, ale wszyscy byli zachwyceni.

– Widziałem samego boga! – wołał jeden – Oczy jego błyszczały jak gwiazdy, a broda przypominała spieniony górski potok!

– Leciał okryty płaszczem z płomieni, a pośród zwojów widniały głowy aniołów! Nazajutrz miało się odbyć wesele.

Syn kupca wrócił do lasu chcąc zabrać kufer… ale cóż się okazało? Oto mała iskierka zatliła stare, suche drzewo i cudowny kufer doszczętnie spłonął! Nie mógł już latać i udawać boga! Nie mógł się pokazać na oczy narzeczonej! Ona zaś stała przez cały dzień na dachu, czekając na niego. Stoi tam jeszcze pewnie do dziś. A chłopak wędruje po świecie i opowiada bajki, ale żadna nie jest już tak wesoła, jak bajka o zapałkach.

(źródło: https://pl.wikisource.org/wiki/Lataj%C4%85cy_kufer)

________________________________________________________

Był sobie raz rząd, który w swoich szeregach miał ludzi tak mądrych, ze w czasie kryzysu ekonomicznego ich kraj stanowił „zielona wyspę” posrod czerwonej mapy bankrutow. Rzad ow nie paral sie rozdawnictwem i staral sie gospodarowac posiadanymi zasobami w sposob zrownowazony. Jego czolowego przedstawiciela w dowod uznania powolano wiec na przewodniczacego instytucji zrzeszajacej kilkadziesiat krajow, zwana Rada Europejska. Byl to w istocie dobry rzad, ale pod koniec swej drugiej kadencji oderwal sie od rzeczywistosci, popelnil wiele bledow i musial odejsc.

Jego spadkobierca zostal jego dotychczasowy konkurent zwany Pisuarem. Tenze lubil zycie rozrywkowe: a to stadnine Arabow w popiol obrocil, a to z puszczy fabryke trocin i kornika uczynic postanowil, a to szkoly do gory nogami obrocil ku uciesze gawiedzi, albo bilet w jedna strone chcial mlodym lekarzom zasponosorowac. Uruchomil tez program 500+ na napoje wyskokowe dla co troskliwszych rodzicow zachecajac ich do nasladowania rodzin kroliczych. Obdzielal tez swoich przyjaciol hojnie czerpiac z zapasow zgromadzonych przez poprzednika. Wkrotce zostala mu dziura w budzecie tak wielka, ze nie dalo sie juz jej ukryc przed innymi krajami pod plaszczykiem pieknej nowomowy. Wtedy jeden z doradcow podrzucil program „Mieszkanie +” i rzekl „Pakuj sie”. Dobrze powiedziec, trudniej zrobic. Bo co tu pakowac jak w kieszeniach hula wiatr i ani grosza na nowy program.

Jednakowoz Program ow, podobnie jak Program 500+ mial jedna cudowna wlasciwosc: dawal nadzieje na lepsze zycie, na sprawiedliwszy podzial wypracowanych dobr (nie tylko ci co pracuja moga kupic mieszkanie, posiadac auto czy pojechac na wakacje. Takze leniom patentowym tez sie cos przeciez nalezy). Juz samo haslo „Mieszkanie+”, „500+” uruchamialy ludzka wyobraznie o bogactwie, ktore za chwile, no moze dwie zapuka do ich drzwi. I tak fruwal Pisuar ze swoimi programami az oczarowal piekna krolewne zwana Polska i czesc jej Narodu calkowicie dala sie oglupic pieknymi bajkami. Pisuar mial bowiem wielu zlotoustych mowcow. Jakie to gory szczerozlote  dla swojego elektoratu budowac bedzie, jak to o rodziny i zdrowie (zwlaszcza kobiet w ciazy i seniorow) dbac beda, jak to wszyscy dookola chca im uniemozliwic poprawe bytu Narodu (zapewne przez zazdrosc) wytykajac lamanie Praw Czlowieka, lamanie Konstytucji, nieprzestrzeganie norm i praw Uni Europejskiej. Ludzie byli oczarowani, matki padaly do stop Najjasniejszemu Pisuarowi majac go niemal za boga, co je od pracy uchronil dajac pieniadze do reki (niewazne, ze innym wyszarpniete z kieszeni).

Pisuar grzal sie w blasku swego dostojenstwa, co miesiac odgrywajac spektakl z drabinki. W pewnej chwili postanowil tez zakonczyc Program 500+ oraz Mieszkanie+ z uwagi na olbrzymie koszty i poprzechadzac sie miedzy ludzmi, by dowiedziec sie co o nim sadza. Mial jednak troche stracha, ze mogliby go nie rozpoznac i przez nie okazac dosc szacunku, dlatego tez wygrodzil trase swego przemarszu metalowymi barierkami i kordonami policji – taki element zblizajacy Pisuara do Narodu. I coz sie okazalo?

Bez Programu 500+ z Pisuara nic nie zostalo, bo jak Narod wkurzony to populizm jest nie do obrony

 

„Pomnik Drzewa Pawiackiego”

Warszawa z Jose 029Warszawa z Jose 036Warszawa, Polska (fot. Gosia Glowacka, 22.08.2014)

Wiąz limak – świadek ludzkiego cierpienia, bohaterstwa i zbrodni – jako jedyny, obok
ocalałego fragmentu bramy wjazdowej przetrwał wysadzenie Pawiaka przez Niemców
21 sierpnia 1944 roku. Pierwsze tabliczki z nazwiskami ofiar rodziny przybijały bezpośrednio do pnia drzewa już na początku 1945 r. W 1984 r. na skutek porażenia przez grafiozę, chorobę wiązów, drzewo obumarło. W latach 1992–1993 zostało zakonserwowane, m.in. nasączone płynami impregnacyjnymi, korzenie wzmocniono specjalną konstrukcją żelbetową oraz dokonano cięcia kosmetycznego drobnych gałęzi. Wykonano też metalową obręcz, do której przytwierdzono tabliczki. Dzięki zabiegom konserwatorskim drzewo przetrwało kolejne 11 lat. Na początku 2004 r. na podstawie trzech specjalistycznych opinii konserwatorskich, które dowiodły, że dalsza skuteczna konserwacja istniejącej struktury nie jest już możliwa, zadecydowano o zastąpieniu oryginału kopią z brązu.

Wykonanie tego wyjątkowego pomnika sfinansowało Miasto Stołeczne Warszawa oraz Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Realizację powierzono Gliwickim Zakładom Urządzeń Technicznych S.A. – firmie z ponad 200-letnią tradycją odlewnictwa artystycznego. Dzięki niepokonanym mistrzom w swoi fachu, konstruktorom i odlewnikom z Gliwic z prezesem zakładów panem Tadeuszem Wojarskim na czele powstała oryginalna i piękna rzeźba łącząca wartości historyczne z walorami estetycznymi. W Gliwicach wykonano również nową kratownicę okalająca pomnik, na której znów pojawiły się tabliczki, odrestaurowane w pracowni Sławomira Szubko, który z dużą pieczołowitością odtworzył kształt, kolorystykę i liternictwo oryginałów.

8 czerwca 2005 r. odbyła się uroczystość odsłonięcia Pomnika Drzewa Pawiackiego.

(źródło: „Niepodległość i Pamięć” Nr 22, 2006)

________________________________________________________________

Wy – dyletanci historii, którym ciężko przeczytać jedną książkę o grubości ponad 500 stron, ale mieniący się ekspertami historii,

i Wy – pseudointeligenci, kształceni na znanych uczelniach, którzy bezrefleksyjnie i bezrozumnie łykacie każdą papkę, przemieloną, zniekształconą prawdę historyczna, podporządkowaną danej opcji politycznej,

i Wy – wygoleni chuligani, którzy zamiast mózgów macie kije bejsbolowe i pięści – rzekomo dające Wam panowanie na światem (choć tak naprawdę nie potraficie nawet przemnożyć w pamięci 2 liczb dwucyfrowych, a cżęstokroć jednocyfrowych, nie wiecie kim byl Kopernik czy Skłodowska-Curie)

Wy wszyscy, którzy odmawiacie innym ludziom, dotkniętym wojną i prześladowaniami, pomocy, którzy głosicie rasistowskie hasła, palicie kukły imitujące przedstawiciela innej nacji, którzy „heilujecie” chcąc się upodobnić do jednego z największych morderców XX stulecia

Do Was mówię – przyjdźcie na Pawiak, powdychajcie opary ludzkich tragedii, przejdźcie „ścieżkę zdrowia“. Zamiast głupowato maszerować w rzekomym „Marszu Niepodległosci“, imitując swym zachowaniem oprawców i morderców z czasów II wojny światowej, kalając tym samym pamięć tych, którzy ponad 70 lat temu przelewali swą krew walcząc o zachowanie niepodległość Polski i tych, którzy zostali zamordowani jako więźniowie polityczni – wróćcie do szkoły, bo wyrośliście na durni, którzy szkalują nasz piękny kraj.

„Świat stanął na głowie…”

unnamedSopot (obok restauracji gruzińskiej), Polska (fot. Arkadiusz Lewandowski, 09.2015)

„Świat stanął na głowie. Wampir będzie mnie uczył, jak mam postępować z ludźmi.”

________________________________
Parafrazując: dziś stary kawaler chce mi narzucić model rodziny, choć sam nigdy takowej nie miał,
Ksiądz chce mnie pouczać jak mam się kochać z mężem/chłopakiem choć sam w teorii złożył śluby czystości, więc nie ma o tym pojęcia,
Przestępca stanowi prawo,
Wielokrotny kłamca i złodziej naucza moralności,
Stara zdewociała panna, której lata świetności już dawno przeminęły chce grzebać w moich majtkach, zaglądać mi pod kołdrę, decydować jak powinna wyglądać moja rodzina,
Lekarz, który przeprowadził setki jeśli nie tysiące aborcji dziś jest jej zapiekłym wrogiem,
Idiota rządzi krajem a ludzie miast go zdmuchnąć w niebyt historii przyklaskują mu i nazywają „Naczelnikiem Państwa”,
Rząd chce karać śmiercią gwałcicieli sądzonych przez sądy innych państw, a rodzimych przestępców za podobne przewinienia puszcza się wolno…

„Nie patrzę w dół…”

IMG_2883 (1)IMG_2882Sopot (obok restauracji gruzińskiej), Polska (fot. Arkadiusz Lewandowski, 10.2016)

„Ściąga nas do ziemi coś,
Za najdrobniejszy błąd.
Płacimy tym, co świat nam dał
Jak ruszyć dalej stąd?

Nie patrzę w dół
Na cienkiej linie
Trzymam się Twoich rąk
I mądrych słów.
Nie patrzę w dół
Bo wierzę w to,
Że mamy w sobie tę moc
By iść przed siebie

Iść przed siebie
Iść przed siebie
Iść przed siebie

Idź, i nie daj się złamać
Już nigdy nie przestawaj, idź
Bądź niepokonana,
Utkana dla nas cienka nić,
Po której stąpamy,
Pod nami przeciwności tłum.
Idź dalej przed siebie
I nie spoglądaj w dół.”

(„Nie patrzę w dół” Natalia Szroeder, Liber Feat)

____________________________________________

03 października 2017 – „Czarny Wtorek” – Bądź niepokonana/ niepokonany! Już nigdy nie przestawaj, idź!

„Pieśń dla Barcelony”

 

Park Güell, Barelona, Katalonia (Hiszpania)

Park Güell (kataloński: Parc Güell jest parkiem publicznym, składającym się z ogrodów i elementów architektonicznych usytuowanych na wzgórzu Carmel, w Barcelonie, w Katalonii (Hiszpania).

Spacerując alejkami niemal co kilkanaście-, kilkadzieisiąt metrów napotkać można artystów sztuk wszelakich: malarzy, karykaturzystów, mimów czy wreszcie – tych co najbardziej przykuwają moją uwagę oraz kradną moją duszę i czas – wiruozów instymentów muzycznych. Niektórzy z nich wykonują swoje utwory na instrumentach doskonale znanych typu gitara czy skrzypce, ale zdarzają się też arcymistrzowie instrumentów, które nie są zbyt często spotykane, zaś wydobywające się z nich dźwięki nie pozwalają przejść obok obojętnie. Muzyka, którą prezentują nie ma języka, koloru skóry, wyznania czy narodowości – jest tworzona przez ulicznych wirtuozów dla wszystkich. Nie ma w niej podziałów na: „my” i „oni”, „lepszych” i „gorszych”, „bogatych” i „biednych”. Tworzą ją młodzi jak i starsi pasjnaci gry na instrumentach.

__________________________________

Barcelona już na zawsze kojarzyć mi się będzie z muzyką w Parku  Güell, pyszną Sangrią pitą wieczorem na plaży i wesołymi, uśmiechającymi się ludźmi i żaden terrorysta tego nie zmieni.

„Pomnik Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej”

DSC_20170303132922488Rzeźbiarz: Marek Zalewski, Płock, Polska (fot. Dariusz Kornacki, 03.03.2017)

Odlew rzeźby z brązu wykonał Juliusz Kwieciński w swej pracowni w Pleszewie. Pomnik stanął na ul. Tumskiej, między płockim Muzeum Mazowieckim a Novym Kinem Przedwiośnie, gdzie w 2011 r. otwarto wystawę „Wybitna płocczanka – Mira Zimińska Sygietyńska, na której prezentowane są przedmioty przekazane w depozyt z warszawskiego mieszkania artystki. Są to m.in. meble, rzeczy osobiste, w tym ubrania i książki.

Pomnik przedstawia Mirę Zimińską-Sygietyńską idącą ulicą z parasolką i bukietem kwiatów. Rzeźbę cechuje ogromna dbałość o szczegóły, na przykład takie detale, jak biżuteria. Pomnik został pomyślany w ten sposób, by każdy z przechodniów mógł podejść do pani Miry i objąć ją za rękę

Mira Zimińska-Sygietyńska urodziła się w Płocku 22 lutego 1901 r. jako Maria Burzyńska. Jej rodzina była związana z tamtejszym teatrem. Będąc aktorką występowała m.in. w słynnych przedwojennych warszawskich kabaretach „Qui Pro Quo” i „Morskie Oko”. W tym czasie grała też w filmach, m.in. w „Ada to nie wypada”, „Każdemu wolno kochać” i „Manewry miłosne”. W 1948 r. wraz z mężem Tadeuszem Sygietyńskim (1896-1955), kompozytorem i pedagogiem, założyła Państwowy Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze”, którego dyrektorem była od 1957 r.

W 1986 r. Mira Zimińska-Sygietyńska otrzymała tytuł Honorowej Obywatelki Miasta Płocka. Zmarła w Warszawie 26 stycznia 1997 r.

__________________________________________

Bukiet białych róż, czarny parasol w dłoń i lokaji „pana” 10 lipca goń, goń, goń…

„Pomnik Warszawskiej Syrenki”

DSC_0359Rzeźbiarz:  Konstanty Hegl, Warszawa, Polska (fot. Gosia Głowacka, 26.04.2012)

Pomnik Syrenki na Starym Mieście – wykonana z brązowionego cynku 2,5-metrowa rzeźba syrenki umieszczona pośrodku Rynku Starego Miasta na Starym Mieście. Pomnik należy do najbardziej rozpoznawalnych warszawskich pomników i często uważany za jeden z symboli miasta.

Ustawiony pośrodku Rynku Starego Miasta w 1855 roku pomnik został wykonany przez Konstantego Hegla, a odlany w zakładach Karola Juliusza Mintera. Wokół rzeźby zorganizowano wodotrysk będący częścią wodociągów zaprojektowanych przez Henryka Marconiego. Początkowo rzeźba stała na niewysokim postumencie, który na początku XX wieku zamieniono na wielką skałę z grotą, którą jednak zlikwidowano podczas renowacji w 1914 roku. Nowe otoczenie pomnika stanowił ośmioboczny basen z fontanną w formie delfinów otoczony 26 kamiennymi słupkami połączonymi żelaznymi łańcuchami. Syrenka stanęła na środku basenu na cokole z piaskowca.

W 1928 roku fontannę zlikwidowano, a sam monument przekazano do magazynu magistratu znajdującego się pod arkadami wiaduktumostu Poniatowskiego. Rok później Syrenka trafia na teren klubu sportowego „Syrena” przy Solcu 8. Pomnik ustawiono na wysokości wylotu ul. Zagórnej, na piaskowcowym postumencie wykonanym z pozostałości po soborze Aleksandra Newskiego z placu Saskiego.

Rzeźba przetrwała II wojnę światową z licznymi uszkodzeniami. Została odnowiona w 1951 roku w odlewni Braci Łopieńskich, gdzie Syrence dorobiono oderwany miecz, odlano lewą rękę i tarczę, naprawiono 18 uszkodzeń powierzchni i załatano ponad 50 dziur od kul i odłamków. Dla wzmocnienia rzeźby cały cynkowy odlew pokryto warstwą fosforobrązu.

Naprawiony pomnik ustawiono w 1955 roku na terenie Centralnego Parku Kultury, urządzonego w miejscu zniszczonej zabudowy Powiśla. Niestety, tam po raz pierwszy Syrenką zainteresowali się chuligani. Po kolejnym uszkodzeniu posągu (m.in. ułamany miecz) w 1970 roku rzeźbę znów musiano poddać poważnej renowacji.

W 1972 roku naprawioną Syrenkę ustawiono na murach obronnych, na kamienej przyporze dawnej Baszty Marszałkowskiej. Atakowana wielokrotnie przez wandali, w 1985 roku musiała zostać poddana kolejnym zabiegom konserwatorskim w Pracowni Konserwacji Metalu PKZ. Wzmocniono wtedy konstrukcję posągu, został on także pokryty w Instytucie Mechaniki Precyzyjnej specjalną powłoką z brązu. Rzeźba powróciła na mury obronne w 1986 roku. W 1999 roku Syrenkę przeniesiono w jej pierwotne miejsce, na Rynek Starego Miasta. Wówczas wykonano istniejący do dzisiaj prosty postument, spod którego wypływa woda.

W 2008 roku, ze względu na liczne uszkodzenia, rzeźba została poddana renowacji. Po jej zakończeniu oryginalny pomnik na krótko stanął na swoim cokole, by 12 maja, pomimo protestów varsavianistów, zostać zastąpionym identyczną kopią. Oryginalna rzeźba, ze względu na chęć uchronienia jej przed dalszym szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych oraz wandalizmem została przekazana Muzeum Historycznemu. W 2015 roku pomnik zostanie odremontowany.

(źródło: http://warszawa.wikia.com/wiki/Pomnik_Syrenki_na_Starym_Mie%C5%9Bcie)

_______________________________________________________

„- Śpiewałam dla was co noc, bo was polubiłam! Chciałam wam towarzyszyć, żeby w razie potrzeby ostrzec was przed niebezpieczeństwem! A wy złapaliście mnie jak zwykłą rybę i chcieliście sprzedać za garść złota! Dlatego was opuszczam. Jeżeli wrócę, to tylko z mieczem i tarczą, aby was bronić. Ale pojawię się tylko wtedy, gdy niebezpieczeństwo będzie tak wielkie, że sami sobie nie poradzicie.                                                                                   (…)

Dziś na miejscu rybackiej wioski stoi wielkie miasto – Warszawa. Mieszkańcy nie zapomnieli o swojej syrenie. Na brzegu Wisły stoi jej pomnik. Z tarczą i mieczem uniesionym do góry, strzeże bezpieczeństwa miasta. Jednak do tej pory, pomimo różnych dziejów Warszawy, ani razu się nie pojawiła. A to oznacza, że wciąż jeszcze nie nadszedł czas wypełnienia jej obietnicy.”

 

                                    (fragment „Legendy o Warszawskiej Syrence ”             http://www.bajkowyzakatek.eu/2010/11/polski-legendy-warszawska-syrenka.html)

Nadszedł czas pokazać w Warszawie gniew kobiet i mężczyzn na łamanie praw człowieka i demokracji. Mamy moc! 10 czerwca 2017 r

„Anioł w podróży”

DSC_20170512143419680Wyk.: Marek Sułek, Warszawa, Polska (fot. Dariusz Kornacki, 12.05.2017 r.)

Rzeźba aniołka została ustawiona przed gmachem Dworca Warszawa Wschodnia przy ulicy Kijowskiej 16 na Szmulowiźnie w dzielnicy Praga Północ.

Praca powstała jako kolejna z planowanego większego cyklu „Miasto aniołów”. Na niewielkim postumencie ustawiono przygotowaną do podróży – o czym może świadczyć niewielka walizka – wyprostowaną postać anioła. Jej autorem jest Marek Sułek – rzeźbiarz z pobliskiego Kamionka.

Partnerem akcji jest Wydział Kultury Urzędu Dzielnicy Praga Północ.

Rzeźbę ustawiono pod koniec maja 2012 roku w związku z zakończeniem remontu Dworca PKP Warszawa Wschodnia. Opiekę nad nim przyjęła Galeria Sztuki Van den Berg.

______________________________________________

„Wielki mały człowiek
Zalękniony tak i dumny jak paw
Wielki mały człowiek”
Prorok „dobrej zmiany”, niepewnych spraw

Już czas, by odejść…