„Koziołki poznańskie „

Poznan, Czaro 010.jpgPoznań, skwer przy ul. Koziej, Polska (fot. Gosia Głowacka, 29.11.2013)

Według jednej z wersji legendy ludowej kiedy po wielkim pożarze Poznania odbudowywano ratusz to zegar na ratuszową wieżę zamówiono u mistrza Bartłomieja z Gubina. Rada miejska postanowiła to ważne wydarzenie hucznie uczcić. Zaplanowano wielką ucztę, na którą zaproszono do Poznania znakomite osobistości. Ponieważ pracy było co nie miara, kucharz do obracania głównego dania pieczeni z sarniego udźca na rożnie, wyznaczył młodego kuchcika Pietrka. Sarni udziec piekł się powoli a Pietrek był ciekawy jak wygląda mechanizm zegara. Młody kuchcik nie mogąc się doczekać końca pieczenia postanowił na chwilę zostawić pieczeń i tylko raz spojrzeć na zegar[1].

Jednak pod jego nieobecność pieczeń spadła do ognia i spaliła się na węgiel. Przerażony chłopiec pobiegł na pobliską łąkę, na której mieszkańcy miasta wypasali swoje zwierzęta. Porwał stamtąd dwa koziołki i zabrał je do ratuszowej kuchni. Koziołki jednak wyrwały się chłopcu i uciekły na gzyms ratuszowej wieży. Tam na oczach zgromadzonych mieszczan przestraszone dwa małe, białe koziołki zaczęły się bóść rogami. Widok ten tak rozbawił wojewodę i zaproszonych gości, że burmistrz darował Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecił wykonać mechanizm, który każdego dnia będzie uruchamiał zegarowe koziołki. Od tego czasu każdego dnia gdy trębacz w samo południe gra hejnał z ratuszowej wieży zgromadzonej gawiedzi pokazują się dwa trykające się koziołki. A prawdziwe koziołki nie trafiły na stoły rajców miejskich i mieszczan lecz ściągnięto je z wieży i zwrócono ubogiej wdowie, ich prawdziwej właścicielce.

________________________________________________

Dziś poznańskie koziołki nadal nie pozwalają się dobrowolnie prowadzić na rzeź i pokazują rogi tym, którzy próbują je zniewolić

Reklamy

„Mamy Moc”

DSCF0032.JPGWyk. INO, Piraeus Port, Ateny, Grecja (fot. Gosia Głowacka, 4.04.2016)

Grecki plastyk Ino stworzył ten mural w samym  środku portu w Pireusie, jednym z największych portów morskich  Morzu Śródziemnym znajdującym się w Grecji. Pracownicy National Geographic przeprowadzili wywiad z artysta  oraz został przez nich nakręcony film dokumentalny z samego procesu tworzenia muralu. Dzieło nosi tytuł „Mamy moc” i przedstawia dziecko patrzące na ogromny portret starożytnego filozofa Demokryta. Wiedza to potęga.
____________________________________
Społeczeństwo, które jest wyedukowane ma moc, której nie zniszczy żaden pokrętny hipokryta, uzupator władzy probujący narzucić mu swoją wolę. Społeczeństwo, w którym poziom edukacji jest niski jest bardziej podatne na manipulacje, hasła populistów, które nie mają przełożenia na rzeczywistość, daje sę prowadzić na manowce przez cynicznych graczy politycznych czy przedstawicieli różnych kościołów czy związków wyznaniowych. Edukujmy siebie i innych – niech moc będzie z nami!

 

 

„Nike”

Warszawa z Jose 069-2Projektant: Marian Konieczny, Warszawa, Polska (fot. Gosia Głowacka, 26.04.2012)

Pomnik Bohaterów Warszawy (Warszawska Nike) − monument znajdujący się przy ulicy Nowy Przejazd (tzw. Trasa W-Z, przy skrzyżowaniu z aleją „Solidarności”) w Warszawie.

Pomnik przedstawia półleżącą postać wznoszącej się kobiety z mieczem uniesionym nad głową i wniesioną do góry lewą ręką. 10-tonowa rzeźba ma wysokość siedmiu oraz długość sześciu metrów. Na granitowym cokole umieszczono napis: Bohaterom Warszawy 1939−1945.

Rzeźba została odlana w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych. Największym wyzwaniem było odlanie sześciometrowego miecza o wadze ok. 1000 kg. Specjalna konstrukcja wtopionych wewnątrz stalowych prętów sprawia, że przy bardzo silnym wietrze miecz może odchylać się od swego położenia o ok. 15 cm[2]. Monument został przewieziony w dwóch częściach ze Śląska specjalnymi platformami kolejowymi na Dworzec Gdański.

Pomnik został odsłonięty 20 lipca 1964 na placu Teatralnym, przed Teatrem Wielkim. Obecnie w tym miejscu znajduje się odbudowany gmach pałacu Jabłonowskich, zaś pomnik po wykonaniu prac konserwacyjnych przeniesiono w nowe miejsce przy trasie W-Z.

Monument upamiętnia wszystkich, którzy zginęli w mieście w latach 1939−1945 m.in. uczestników obrony Warszawy we wrześniu 1939, uczestników obydwu powstań − powstania w getcie warszawskim i powstania warszawskiego − oraz ofiary terroru niemieckiego w okupowanej stolicy.

Budowa monumentu została sfinansowana ze składek społecznych oraz Społeczny Fundusz Odbudowy Stolicy.

____________________

Nike (także Zwycięstwo; gr. Νίκη Níkē, łac. Victoria) – w mitologii greckiej bogini i uosobienie zwycięstwa, zdobiąca często pomniki upamiętniające słynne zwycięstwa odniesione w bitwach. Przedstawiano ją jako młodą kobietę ze skrzydłami i gałązką oliwną w dłoni. Jest opiekunką sportowców i wojowników.

____________________

Polska Nike zamiast skrzydeł i gałązki oliwnej w ręku trzyma miecz, który dosięgnie każdego, kto podniesie na nią rękę. Polska Nike jest kobietą, która walczy i się nie poddaje. Polska Nike jest Polką, która zwycięża.

„Tęcza”

DSC04845

Projekt: Julita Wójcik, Bruksela, Belgia / Warszawa, Polska (fot. Monika Saczyńska, 23 września 2012)

Instalacja to wielobarwny łuk (wys. 9 m., szer. 26 m.) zainspirowany zjawiskiem optycznym tęczy. Pierwotnie składał się z 16 tys. różnokolorowych, sztucznych kwiatów umocowanych na metalowym szkielecie. Kwiaty wykonała w 2011 roku Spółdzielnia Rękodzieła Artystycznego „Tęcza”. Instalacja wykonała Julia Wójcik na zlecenie Instytutu Adama Mickiewicza.

W latach 2011-2012  jako jedno z trzech dzieł polskich artystów była prezentowana w ramach projektu „Fossils and Gardens”, będącego częścią Zagranicznego Programu Kulturalnego Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej 2011, w Brukseli (Belgia). W latach 2012-2015 znajdowała się w Warszawie (Polska).

Autorka podkreślała wieloraką symbolikę tęczy  oraz jej walory estetyczne. Jednak artystka nie chciała aby dzieło miało kontekst i znaczenie społeczne lub polityczne, ale aby było po prostu piękne. Część duchownych zwracała  uwagę na biblijną symbolikę tęczy (znak przymierza Boga z ludźmi). Jednak środowiska konserwatywne uznały „Tęczę” za obiekt szokujący i symbol niemoralności odnosząc ją do ruchu LGBT (lesbian, gay, bisexual, and transgender). W 2014 roku przeciwnicy „Tęczy” zorganizowali pikietę modlitewną na Placu Zbawiciela. Tęcza stała się obiektem kontrowersji tak głębokich, że była siedmiokrotnie palona.

Julita Wójcik za swoje dzieło została nominowana do tytułu Kulturysta Roku 2012 Programu III Polskiego Radia; w styczniu 2013 roku została nagrodzona Paszportem Polityki w kategorii sztuki wizualne.

„Tęcza” od 24 września do 2 grudnia 2011 roku była eksponowana przed budynkiem Parlamentu Europejskiego w Brukseli. 8 czerwca 2012 została ona przeniesiona do Warszawy na Plac Zbawiciela, gdzie stała ponad 3 lata. Została zdemontowana w nocy z 26 na 27 sierpnia 2015 roku. Zdemontowane dzieło miało zostać przekazane Centrum Sztuki Współczesnej i ustawione ponownie jako część jego kolekcji.

______________

Każda burza ma swój koniec, a świat na powrót staje się piękny i kolorowy.
Miejmy nadzieję, że ciemne polityczne chmury rozpłyną się wkrótce i ładna pogoda wraz z piękną tęczą pojawi się ponownie.

„Wrocławskie Krasnale”

Rzeźbiarz: Tomasz Moczek i inni, Wrocław, Polska (fot. Gosia Głowacka, 03.03.2010)

Wrocławskie krasnale – wydarzenie artystyczne oraz zjawisko społeczne obejmujące swoim zasięgiem Wrocław i okoliczne gminy, a wywierające wpływ na działania artystyczne realizowane w całej Polsce.

Niewielkie rzeźby krasnali, w liczbie stale rosnącej, są umieszczane we Wrocławiu sukcesywnie od 2005. Wywodzą się od malowanych w latach 80. XX wieku graffiti, a następnie happeningów organizowanych przez ruch „Pomarańczowej Alternatywy” ośmieszających w sposób pokojowy system komunistyczny. Po upadku PRL-u krasnale uległy zapomnieniu aż do sierpnia 2005, kiedy to wrocławski rzeźbiarz Tomasz Moczek ustawił pięć pierwszych krasnali.

Figurki krasnali stały się integralną częścią przestrzeni miejskiej oraz zjawiskiem społecznym. Nowe postacie tworzone są przez artystów z całej Polski, a ich opiekunami są instytucje publiczne, firmy oraz osoby prywatne. Organizowane są specjalne wycieczki szlakiem krasnali, gry plenerowe, spektakle teatralne oraz wydawane mapy dla turystów chcących połączyć odnajdywanie kolejnych figurek ze zwiedzaniem Wrocławia.

Swoje istnienie w przestrzeni miejskiej wrocławskie krasnale zawdzięczają działaczom antykomunistycznym, którzy umieszczali je na plamach farby na murach powstałych po zamalowywaniu przez władze PRL-u napisów i haseł „antysocjalistycznych”. Pierwsze dwa krasnale zostały namalowane w nocy z 30 na 31 sierpnia 1982 we Wrocławiu: pierwszy na transformatorze na Sępolnie, drugi na bloku na Biskupinie przez Waldemara „Majora” Fydrycha oraz Wiesława „Rotmistrza” Cupałę. W latach 1982-1983 powstało ponad 1000 krasnali w sześciu polskich miastach.
Plakat uzbrojonych krasnoludków wykonany szablonem graffiti zapowiadający happening „Pomarańczowej Alternatywy” w „Dzień wojska” – rok 1987.

Krasnale masowo powróciły na ściany wrocławskich budynków w drugiej połowie lat 80. wraz z działalnością ruchu „Pomarańczowej Alternatywy”. Jego uczestnicy malowali krasnale techniką graffiti szablonowego na murach Wrocławia lub na plakatach zapowiadających happeningi organizowane przez ruch w tym mieście. 1 czerwca 1987 symbolika krasnala powróciła na czwartym happeningu „Pomarańczowej Alternatywy” – Krasnoludki na Świdnickiej. Międzynarodowy rozgłos „Pomarańczowej Alternatywy” rozpoczął się od nieplanowanego udziału w happeningu Precz z U-Pałami (jako litery „R”) Józefa Piniora (który miał zrobić reportaż dla Radia Wolna Europa) i osiągnął szczyt 1 czerwca 1988 podczas happeningu Rewolucja Krasnoludków. Udział w którym wzięło według różnych źródeł od 10 000 do 20 000 uczestników, którzy w czapkach krasnali przeszli ulicami Wrocławia, a opisywała go międzynarodowa prasa. Po wyjeździe Waldemara „Majora” Fydrycha za granicę po nieudanym starcie w wyborach parlamentarnych w 1989, krasnoludki uległy zapomnieniu, aż do czerwca 2003 kiedy to Agencja Reklamowa Wanilia zaproponowała Biuru Promocji Miasta Wrocław strategię wykreowania krasnoludka jako symbolu miasta.

(źródło: Wikipedia)

Teraz mamy rok 2016 i rebelię…przeciwko krasnalowi…

 

„Brzydkie kaczątko”

IMG_4752WP_20160511_10_26_10_ProŁabędzie, Zug, Szwajcaria (fot. Gosia Głowacka i René Sachse, maj 2016)

(…) 

W tym to gąszczu siedziała w swym gnieździe kaczka, wysiadywała pisklęta, nudziła się, bo trwało to bardzo długo, a rzadko kto ją odwiedzał; inne kaczki wolały pływać po kanałach niż wchodzić pod liście łopianu, aby z nią pogadać.(…) Aż wreszcie jedno jajko po drugim zaczęło pękać, słychać była: „Pip, pip!”, wszystkie żółtka ożyły i wytknęły główki.
„Kwa, kwa!” – mówiła kaczka, a pisklęta hałasowały, jak tylko umiały najgłośniej, i rozglądały się pod zielonymi liśćmi na wszystkie strony; matka pozwalała im patrzeć, ile tylko chciały, bo zielony kolor jest zdrowy dla oczu.

(…)     

– Ładne masz dzieci, mateczko! – powiedziała kaczka z czerwonym gałgankiem na nodze. -Wszystkie są śliczne prócz tego jednego, które się nie udał. Byłoby dobrze, gdybyś je mogła odmienić.
– To niemożliwe, łaskawa pani! – powiedziała matka-kaczka. – Nie jest wprawdzie ładne, ale ma dobre serduszko i umie świetnie pływać, tak samo jak inne, nawet może trochę lepiej. Przypuszczam, że wyrośnie z brzydoty albo z wiekiem zmaleje. Za długo leżało w jajku i dlatego nie wygląda tak, jak powinno wyglądać.
Skubnęła je w kark i pogładziła po piórkach.
– To jest zresztą kaczor – dodała – i dlatego uroda nie będzie miała dla niego takiego znaczenia. Myślę, że będzie silny i że jakoś da sobie radę.

(…)

Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów.(…) Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
– Przybył nowy łabędź! – a inne dzieci wołały razem z nim: – Tak, zjawił się nowy! – i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
– Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
– Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!

na podstawie bajki H.Ch. Andersena „Brzydkie Kaczątko”

Pełna wersja: http://basnie.republika.pl/brzydkiekacza.htm


.